skserowany aż do zaniku, aż do przezroczystości
GG: 1760477
Tlen: jajksik

RSS
niedziela, 15 stycznia 2006
#43
Jeszcze tylko tydzień... Tylko tydzień i spokój.

Bez przerwy chce mi się spać i chyba uzależniłem się od kawy. Co mi tam, jeden nałóg w te czy wewte. Śnieg roztapia się powoli, nareszcie będzie można schować Królestwo Świątecznego Kiczu głęboko do pawlacza. Dom odzyska swój świecki chłód, który, w odróżnieniu od chłodu świątecznego, jest zdecydowanie łatwiejszy do zdzierżenia.

Papierosy schodzą jak kartofle; w ilościach hurtowych okadzam sobie nimi płuca, co wychodzi mi na dobre, bo nie mam już głosu własnej matki a listonosz dzwoniąc do domofonu nie mówi do mnie per "pani". Oczywiście, są jeszcze kwestie zdrowotne, ale skoro i tak nie mam zamiaru długo pożyć to ten aspekt nałogu schodzi na plan dalszy.

Kolokwium napisane, dzień później pani profesor Jadwiga Kotarska uświadomiła mi przypadkiem, że "Światowej rozkoszy" nie napisał Zbigniew, tylko Hieronim Morsztyn, ale nic to. Obaj nie żyją.

21:29, paradzwoniec
Link Komentarze (4) »
środa, 11 stycznia 2006
#42
Nie za bardzo wiem co się dzieje. Faktycznie, mam wrażenie przełomu. Tylko nie wiem specjalnie na czym on polega. Niektórzy wierzą, że mniej więcej co 7 lat następuje w człowieku duchowy remont, zmieniamy się wewnętrznie. To nawet by się zgadzało, może przyszło trochę wcześniej, ale różnica jest niewielka.

Nie lubię, kiedy się mnie nie szanuje, albo raczej: jeśli wyraźnie daje mi się do zrozumienia, że się mnie nie szanuje. Żart powtórzony 50 razy staje smutną prawdą. Nie, nie jestem przewrażliwiony.
Może nie zawsze mi się to udaje, ale raczej wiem, kiedy przestać. Niektórzy nie wiedzą.
Nie warto się wzajemnie spaczać psychicznie.

Smutno mi (Boże). Nostalgia za dzieciństwem ogarnia mnie przedwcześnie. Chyba jestem psychicznym kaleką, mam ostatnio coraz bardziej wyraźną świadomość swojego mentalnego inwalidztwa. Przyjmuję pozycję embrionalną i zasypiam.

00:10, paradzwoniec
Link Komentarze (6) »
niedziela, 08 stycznia 2006
#41
Przerwa w niechciejstwie.

Ostatnimi czasy wyjątkowo często nachodzą mnie myśli z serii: "Co ty w życiu zrobiłeś? Nic. A co zrobili inni, twoi koledzy i koleżanki? X jest w szkole filmowej, Y wydała tomik, Z ma ciekawe studia. Łoc rąg łid ju?". Rodzice całe życie mnie uczyli, żeby porównywać się tylko do lepszych.
Dziękuję mamo i tato za sporą dawkę niskiej samooceny.

Pracę oddałem.
Kolokwium z lektur: 12 stycznia.
Kolokwium z fonetyki i fonologii: 19 stycznia.
Egzaminów w sesji: 0.
Lektur przeczytanych na kolokwium: pół (jednej lektury, nie pół wszystkich).

Chciałbym w czasie sesji lub ferii pojechać do Warszawy. Strasznie mnie tam ciągnie, nie wiem właściwie dlaczego. Tak po prostu. Ale nie mam z kim.
To dość dziwne, że kiedy ktoś mnie o coś poprosi, to przeważnie się zgadzam, a kiedy ja proszę innych o jakąś przysługę, to odpowiedź prawie zawsze jest odmowna. Wiem, wiem, kwestie finansowe, czasowe itepe, itede. Zdarza się. W moim życiu jednak wyjątkowo (podejrzanie) często...

00:54, paradzwoniec
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2