skserowany aż do zaniku, aż do przezroczystości
GG: 1760477
Tlen: jajksik

RSS
sobota, 14 października 2006
#72
Huśtawki są oprzyrządowaniem absolutnie niezbędnym każdemu człowiekowi. Szkoda, że, wiedzeni zmysłem obciachu, rezygnujemy z huśtania się w wieku lat około 12 (bo wtedy należy zacząć się rozglądać za dupami i palić w kiblach szkolnych). Huśtawkoterapia byłaby idealnym lekiem na wszelkie zło tego świata, bo z perspektywy huśtawki wszystko jest mobilne, raz bliższe, raz dalsze, jak w życiu - coś raz się przybliża, a innym razem oddala.
Tak poza tym, to chciałem powiedzieć, że w PAN-ie ksero ma za dużo roboty i nie kseruje. Zaje-kurde-fajnie.
23:27, paradzwoniec
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 października 2006
#71
Biblioteki i czytelnie to bardzo przydatne instytucje. Przydatne z zasady, bo, jak mawiał doktor Sweter, "każdą tezę da się udowodnić dysponując odpowiednio obfitym księgozbiorem". Gorzej, kiedy tenże księgozbiór jest niedostępny z powodów przeróżnych.
To naprawdę cudowne, że dołączając do Unii E. zostaliśmy obsypani deszczem funduszy na remonty dóbr wszelakich, ale czy naprawdę absolutnie koniecznym jest remont jedynej poza PAN-owską czytelni naukowej przy ul. Obrońców Wybrzeża? Jasne, remont dobra rzecz, tylko dlaczego właśnie podczas roku akademickiego, kiedy wspomniana już czytelnia Polskiej Akademii Nauk oddalona jest od uniwersytetu i mojego miejsca zamieszkania o ok. 40 minut jazdy różnymi środkami komunikacji (wliczam czas oczekiwania po przesiadce z autobusu na tramwaj)? I czy nie można było przenieść zbiorów biblioteki uniwersyteckiej do imponującego, aczkolwiek moim zdaniem najzupełniej zbędnego budynku nowej biblioteki głównej podczas długich, bo trzymiesięcznych wakacji? I czy nie można zaopatrywać z urzędu choćby co piątej biblioteki w kompletny zbiór publikacji Biblioteki Narodowej? Nie wspominam już o tym, że czytelnia PAN, która zupełnie niedawno została wyposażona w piękny, barokowy nieomalże wystrój wnętrz, godny zaiste poważnej instytucji, jest remontowana ponownie?
To chyba historyczny precedens, że klęska urodzaju dotyka studentów. Jeśli jednak patrzeć na ten remontowy trend jako na kolejny kataklizm (pośrednio) dotykający brać żakowską, to jestem spokojny, bo przynajmniej w materii nieszczęść spadających na nas, studentów, nic się nie zmienia.
23:57, paradzwoniec
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 października 2006
#70
Ci ludzie o twarzach grubo ciosanych i tępych, ci ludzie rozdający wzrokiem wizytówki zakładów pogrzebowych. Te dziewczęta o brzuchach odkrytych i giętkich, mnące swoje gibkie ciała w takt łup-łup-łupania. Łup-łup-łup, tańczą grubo ciosane twarze, wyginają się brzuchy, rozmazują się kontury. Porusza się w górę i w dół ciasto ludzkie, bagno wciągające wzrok i wszystko dokoła. I ja ponad tym albo pod tym, sam już nie wiem czy byłem tam wysłannikiem Lucyfera czy może Jahwe. Ja w prywatnym czyśćcu, w poczekalni, w hospicjum mentalnym, gdzie zamiast wierzchniego odzienia zostawia się w szatni wnętrze. Bo należy się ograniczyć do łatwo dostępnego, wilgotnego, ciemnego i rozwierającego się na zawołanie wnętrza penetrowalnego tak łatwo i szybko. Byłem i błogosławiłem im, ogłupiały, ślepy patriarcha, naćpany Chrystus pantokrator.
A potem deszcz, który rozmiękczał glinę ludzką, omywał skorupę i dostawał się tak bardzo do środka, czyścił wszystko; księżyc w pełni, mały jak szklana kulka i bardzo dostępny z wysokości wiaduktu przebiegającego nad skrzyżowaniem. W uchu dalekie echo łup-łupania, wymywane, zmazywane przez deszcz. I pusta ulica.
00:39, paradzwoniec
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2