skserowany aż do zaniku, aż do przezroczystości
GG: 1760477
Tlen: jajksik

RSS
środa, 05 października 2005
#1
I oto jesteśmy. Sto sześćdziesiąt nas jest na roku. Myślimy żeśmy Boga za nogi złapali, że nas przyjęto do szkoły poetów. Szkoła poetów, dżizus kurwa ja pierdolę.

Zaczęło się niewinnie. Wiedza o kulturze, poetyka... To wciąż stanowi dla mnie zagadkę: dlaczego na pierwszy rzut oka wydaję się ludziom arogancki? Oczywiście nikt mi tego nie powiedział, ale mam wrażenie, że inni mają takie wrażenie. A może ja jestem arogancki aż tak, że sam tego nie widzę?
W każdym razie, z pewnością nie jestem specjalistą od dobrych pierwszych wrażeń.

Nie będzie tak źle - powtarzam sobie, chociaż dziś był jeden z tych dni, kiedy, z obawy przed pechem, lepiej nie wychodzić z domu (a może lepiej wyjść, w końcu to w domu wydarza się 80% wypadków).
Przed 12:00 do kiosku po papierosy (znów podrożały, 6.90 zł), potem szybko (bo trzeba biec do autobusu) z Ł. do WKU, potem do eLO namber sri (w odwiedziny), żeby zorientować się, że zostawiłem papierosy na balkonie. Więc o 13:00 do domu, biegiem, wsiadam w autobus do Sopotu, o czym przekonuję się dopiero po skasowaniu biletu, więc wysiadam i idę, biegnę, pędzę przez most nad kolejką, na przystanek autobusu 127, więc dobiegam w ostatniej chwili, wbiegam do autobusu. Zabieram z domu papierosy, wracam autobusem do Wrzeszcza, żeby kupić sobie sieciówkę. Więc na miejscu orientuję się, że nie posiadam zdjęcia do biletu (zdenerwowanie); muszę iść dobre 20 minut do biblioteki. Więc idę, odbieram książkę, ale nie mam biletów autobusowych, bo liczyłem, że po kupieniu sieciówki już mi się nie przydadzą. Wracam więc slalomem od kiosku do kiosku i wysłuchuję w różnych wariacjach "Nie mam panu wydać", "Nie mam jak wydać", "Nie wydam panu ze stu złotych", wreszcie jest (kto powiedział, że papierosy są złe?). Pani w kiosku z tanimi wyrobami tytoniowymi rozmienia mi 100 zł i nareszcie mogę legalnie wrócić do domu, skąd po 10 minutach muszę wyjść na autobus, aby dojechać na uczelnię.

Tak, nadciągają autobusowe dni, proszę państwa. Ciemności kryją ziemię.

21:14, paradzwoniec
Link
1 ... 31 , 32 , 33